Nieudana dermabrazja
Po wietrznej ospie, na którą chorowałam w dzieciństwie, pozostało mi na lewym policzku kilka małych blizn. Ponieważ mam dopiero 24 lata, uznałam, że jest to poważny defekt kosmetyczny i postanowiłam go zlikwidować. Zwróciłam się do chirurga plastyka, który uznał, że zabieg dermabrazji trzeba wykonać na obu policzkach, a ja przy okazji pozbędę się rozszerzonych porów.Strupy się już zagoiły. Zgodnie z zaleceniem lekarza stosowałam grubą warstwę make-up. Niestety, moje blizny nie znikły, a doszły jeszcze przebarwienia. Żałuję, że poddałam się temu zabiegowi i obecnie chcę tylko zlikwidować te wstrętne przebarwienia. Czy jest to jeszcze możliwe, czy już całe życie będę musiała je kryć pod grubą warstwą pudru? Zmartwiona Dominika
Lekarz radzi:
Każdy zabieg chirurgiczny, a właściwie każde leczenie jest obarczone ryzykiem powikłań. Po złuszczeniu naskórka metodą dermabrazji może to być powstanie blizn, jeśli zabieg był wykonany zbyt głęboko, oraz trwałych przebarwień - zwłaszcza przy przedwczesnej ekspozycji na słońce.
Przebarwienia można usunąć trwale w przypadku powtórzenia głębokiego złuszczenia naskórka. Jednak, jak wynika z listu, ponowna dermabrazja nie wchodzi w rachubę. Może więc Pani wypróbować mniej agresywne sposoby złuszczania, to znaczy peeling kosmetyczny głęboki, ale pod warunkiem, że wykona go kosmetyczka z odpowiednimi kwalifikacjami. Oczywiście peeling kosmetyczny nie jest tak skuteczny jak dermabrazja. Stosowanie maści wybielających zawierających rezorcynę, rtęć, perhydrol jest dopuszczalne tylko pod kontrolą lekarza dermatologa, ale i te zabiegi wywołują czasami podrażnienia skóry i nierównomierne odbarwienia.
Bezpieczniejsze, ale i mniej skuteczne, są preparaty rozjaśniające dostępne w aptekach i sklepach kosmetycznych.
lek. med. Małgorzata Lech
"Żyjmy dłużej" nr 1 (styczeń) 2000


Dodaj nowy komentarz