Porady lekarskie nr 6/1998

Porady lekarskie nr 6/1998

Posted by redaktor |

Sinieją mi ręce i nogi

Moja 19-letnia córka od dwóch lat cierpi na dziwną chorobę. Na początku siniały jej tylko stopy, potem całe nogi, obecnie plamy występują już na rękach, a nawet na brzuchu. Zauważyłyśmy, że dolegliwości pogarszają się pod wpływem zimna. Ania leczy się, lecz efektów nie widać. Lekarz pociesza ją, że plamki te zaczną same znikać, gdy będzie starsza. Co to może być za choroba? Jakie stosować lekarstwa? Czy to prawda, że za parę lat te szpecące plamy zaczną znikać? Jesteśmy obydwie załamane tą chorobą.

Zmartwiona matka

Lekarz radzi:

Córka Pani cierpi prawdopodobnie na sinicę siatkowatą. Przyczyną choroby są zaburzenia naczynioruchowe, w których występuje skurcz drobnych tętniczek oraz rozszerzenie żył i włośniczek.

Objawia się to zasinieniem głównie rąk i stóp, prowokowanym przez chłód. Dolegliwość trapi zwykle dziewczęta i kobiety o chwiejnym układzie wegetatywnym, nadpobudliwe. Bywa, że ustępuje samoistnie około 25. roku życia.

Nie jest znana przyczyna tych zaburzeń, dlatego nie można zastosować leczenia przyczynowego. Duży wpływ na tzw. grę naczyniową ma poziom elektrolitów w surowicy krwi. Warto więc sprawdzić, czy nie ma niedoborów potasu, sodu, wapnia, fosforu i magnezu. Jeżeli są, należy je zlikwidować. Trzeba również oznaczyć poziom cholesterolu. Opisywano bowiem przypadki zatorów cholesterolowych w naczyniach.

Leczenie objawowe to przede wszystkim unikanie zimna (noszenie ciepłych rękawiczek, rajstop i obuwia), higieniczny tryb życia, unikanie sytuacji stresowych, odpowiednia ilość snu. Można też przyjmować ziołowe mieszanki uspokajające, preparaty magnezu i mikroelementy. W porozumieniu z lekarzem warto wypróbować leki wpływające na układ żylny, np. detralex, który poprawia napięcie ściany naczyń, także tych drobnych.

Trzeba również starać się zmienić nastawienie Pań do tych kłopotów. Nie jest to aż tak ciężka choroba, aby się załamywać. Być może, defekt ten z czasem minie i córka po prostu z niego "wyrośnie".

lek. med. Barbara Zalewska


Mam bez przerwy grypę

Od 8 lat, czyli od 19. roku życia, mam bez przerwy grypę. Leczę się u internisty, który zalecił mi zrobienie tzw. rozetek, testu zachowania migracyjnego i kompleksów immunologicznych. Podobno wypadły dobrze, tzn. nie odbiegały od normy. Dlatego zdecydował się na leczenie środkami pochodzenia naturalnego: padma 28, boragoglandyna, lewitan. Jedyny lek chemiczny, który mi zalecił, to TFX. Wszystko to niewiele pomogło. Kiedy po roku przepisał mi te same leki roślinne, załamałem się i prosiłem o leki chemiczne. Lekarz powiedział, że leki takie mogą mieć niepożądane skutki uboczne. Moje samopoczucie jest tragiczne. Robiłem jeszcze testy na obecność wirusa grypy we krwi. Nie wykryto u mnie ani wirusa A, ani B. Testy (trzykrotne) na HIV również nie wykazały jego obecności. Chciałbym się dowiedzieć, gdzie leczy się przypadki zaburzeń odporności, czy nie istnieje podejrzenie o jakiś mało złośliwy nowotwór. Sprawa mojego zdrowia wydaje się mało spotykana.

Andrzej z Kujaw

Lekarz radzi:

Zanim zacznie Pan poszukiwanie specjalistycznych ośrodków leczących przypadki zaburzeń odporności, chciałbym Panu przybliżyć kilka faktów związanych z grypą. Nie wiem, jak rozumieć, że ma Pan grypę bez przerwy od 8 lat. Jeśli oznacza to, że często się Pan przeziębia, to raczej nie chodzi tu o grypę. Natomiast jeśli rzeczywiście jest to grypa występująca od 8 lat raz do roku, nie musi to świadczyć o zaburzeniach odporności.

Wirus grypy niestety dosyć szybko zmienia swoją postać. Jeśli np. w jakimś roku przechorujemy grypę, to nabywamy odporność, która trwa ok. 4 lat, ale tylko na określony wariant (typ serologiczny) wirusa. W następnym roku (lub później) możemy zarazić się inną odmianą. Dlatego kliniczne objawy grypy mogą występować wiele razy w ciągu życia.

Podkreślam, że nie należy mylić grypy z innymi chorobami wirusowymi górnych dróg oddechowych (tzw. przeziębieniem). Grypa charakteryzuje się: nagłym występowaniem, wysoką (przeważnie) gorączką, dreszczami, kaszlem, ostrym nieżytem błony śluzowej nosa (czyli katarem) i gardła oraz zapaleniem spojówek. Objawom tym towarzyszy uczucie dużego osłabienia, ból głowy, bóle mięśni. Kiedy mamy do czynienia z epidemią grypy, do rozpoznania wystarczą te objawy. Natomiast w przypadkach sporadycznych (poza okresem epidemii) przy podejrzeniu grypy można spróbować izolacji wirusa z wymazów lub popłuczyn z nosa lub gardła. Przedstawione w liście badanie na obecność wirusa grypy we krwi nie wykrywa tak naprawdę obecności wirusa, ale tylko przeciwciała produkowane przez nasz organizm w odpowiedzi na zakażenie. Obecność tych przeciwciał świadczy jedynie o przebyciu choroby w przeszłości. U większości z nas ten test wypadłby dodatnio. Na istnienie czynnej choroby wskazuje jedynie 4-krotny (i więcej) wzrost miana przeciwciał oznaczanych w dwóch próbkach krwi: w okresie ostrym i po 10-14 dniach. U Pana w kolejnych oznaczeniach nastąpił raczej spadek niż wzrost miana, chociaż nie wiem oczywiście, w jakim odstępie były one oznaczane. Lekarz ma rację, jeśli chodzi o zastosowanie tzw. leków chemicznych. Przy braku jednoznacznych wskazań podawanie ich niewiele pomoże, a będzie wiązało się tylko z występowaniem niepożądanych objawów. Warto natomiast zastanowić się nad szczepionką przeciwko grypie. Jej skuteczność u młodych osób jest wysoka i sięga 80%. Należy jednak pamiętać, żeby zaszczepić się przed sezonem zachorowań, czyli najlepiej we wrześniu i październiku.

Na podstawie listu nie można oczywiście wykluczyć innych, poważniejszych chorób, w tym powodujących zaburzenia odporności. Decyzję o leczeniu, skierowaniu na dodatkowe badania i konsultacje musi więc podjąć lekarz, u którego się Pan leczy, który dysponuje większym zasobem wiedzy o przebiegu Pana chorób.

lek. med. Marcin Pustkowski


Jak leczyć żylaki odbytu?

Mam 60 lat. Kilka miesięcy temu zaczęłam odczuwać w odbytnicy pieczenie i uwieranie, szczególnie wieczorem. Lekarz stwierdził wysunięcie śluzówki, przepisał leki, które niewiele pomagają. Proszę o wyjaśnienie, z jakiej przyczyny to przykre schorzenie powstaje i jak je skutecznie wyleczyć. Słyszałam, że obecnie stosuje się metodę podwiązywania z jednoczesnym zamrożeniem. Czy taki zabieg jest skuteczny?

Stanisława

Lekarz radzi:

Opisane przez Panią dolegliwości wskazują na żylaki wewnętrzne odbytu, potocznie zwane hemoroidami. Są to poszerzone naczynia zlokalizowane w ścianie odbytu. Czynnikami sprzyjającymi powstawaniu są: zaparcia i siedzący tryb życia, choroby wątroby i jelita grubego, ciąża, guzy umiejscowione w miednicy mniejszej, alkoholizm.

Najczęstszym objawem żylaków wewnętrznych odbytu jest bezbolesne krwawienie, zwykle niewielkie. Jeśli jest uporczywe i długotrwałe, może doprowadzić do niedokrwistości z niedoboru żelaza. Kiedy choroba jest już na tyle zaawansowana, że poszerzone naczynia (żylaki) wypadają na zewnątrz kanału odbytu, chory może odczuwać tępe bóle w tej okolicy. Często towarzyszą temu swędzenie, uczucie palenia czy pieczenia.

W zależności od nasilenia wypadania hemoroidy dzieli się na 4 stopnie. Pierwszy: żylaki nie wypadają, a objawem jest tylko niewielkie krwawienie. W drugim stopniu wypadają tylko podczas parcia na stolec, ale chowają się samoczynnie, w przeciwieństwie do żylaków trzeciego stopnia, gdzie trzeba je już odprowadzić ręcznie. Oprócz krwawienia pojawia się tu ból, pieczenie i świąd. Hemoroidów czwartego stopnia nie udaje się już wprowadzić z powrotem do kanału odbytu.

W Pani przypadku najprawdopodobniej mamy do czynienia z żylakami wewnętrznymi odbytu w stopniu drugim lub trzecim. Stosuje się wiele metod leczenia, a ich duża liczba świadczy o tym, że nie ma metody idealnej. Na wypadające żylaki można założyć opaski gumowe. Wtedy po pewnym czasie uciskana tkanka ulega martwicy, tworzy się owrzodzenie, które gojąc się, włóknieje, co zapobiega powstawaniu następnych hemoroidów. Stosuje się również koagulację (przyżeganie) podczerwienią, którą uważa się za metodę najbezpieczniejszą, a także sklerotyzację (nastrzykiwanie żylaków i wywoływanie w nich zakrzepów) oraz krioterapię, czyli wspomniane przez Panią zamrażanie. W przypadku hemoroidów czwartego stopnia wskazany jest już tradycyjny zabieg chirurgiczny, czyli wycięcie żylaków.

Wybór metody leczenia zależy od doświadczenia opiekującego się Panią lekarza. Terapią żylaków odbytu zajmują się zwykle chirurdzy proktolodzy.

Chciałbym jeszcze podkreślić, że bardzo ważnym elementem postępowania w tej chorobie, niezależnie od jej zaawansowania i metod leczenia, jest przestrzeganie kilku prostych zaleceń. Należy więc:
- odżywiać się regularnie i dbać o stałe pory wypróżnień,
- stosować dietę bogatobłonnikową: owoce, warzywa, chleb pełnoziarnisty,
- ograniczyć ostre przyprawy, napoje alkoholowe, kawę i pokarmy zapierające: makaron, ziemniaki, białe pieczywo,
- unikać siedzącego trybu życia, codziennie ćwiczyć szczególnie mięśnie brzucha,
- pić dużo wody w ciągu dnia, w tym obowiązkowo szklankę wody na czczo.

lek. med. Marcin Pustkowski


Wnuk źle wymawia głoskę "r"

Przez wiele lat mieszkaliśmy na Śląsku. Od roku moje dzieci przeprowadziły się do Warszawy i odtąd zaczęły się kłopoty. Mój 10-letni wnuk Jarek źle wymawia literkę "r". Na Śląsku nikomu to nie przeszkadzało. Tu chłopiec ma z tego powodu przykrości. Dzieci się z niego śmieją. Aby nie narażać się na kpiny, stał się milczący, w szkole niechętnie zabiera głos, unika kolegów. Czy w tym wieku można jeszcze poprawić wymowę, czy ta wada już mu zostanie? Rodzice nie przywiązują do tego wagi, wskazując na wiele znanych osób, które mają tę wadę. Widzę jednak, że mimo to jest mu przykro i wpada w kompleksy.

Babcia Jarka

Lekarz radzi:

Taka wada wymowy występuje dość często. Rzeczywiście wielu ludzi nie widzi w tym nic złego, przeciwnie, uważają, że dodaje im to uroku. Jeśli jednak Pani wnukowi wada ta sprawia tak duże problemy, jest powodem przykrości w szkole, utrudnia kontakty z rówieśnikami, to warto nawiązać kontakt z poradnią logopedyczną. Tam po dokładnym zbadaniu chłopca i analizie wady wymowy Jarek może zostać zakwalifikowany do leczenia. Ponieważ nie podaje Pani miejsca zamieszkania wnuka, nie możemy podać adresu najbliższego punktu logopedycznego. Radzimy więc skontaktować się z lekarzem lub psychologiem szkolnym, którzy skierują chłopca do odpowiedniej placówki. Warto też nawiązać kontakt z poradnią psychologiczną dla dzieci. Pomoc psychologa pozwoli chłopcu znowu uwierzyć w siebie i pozbyć się kompleksów. Nie od rzeczy byłoby także porozmawianie z wychowawczynią klasy, do której chodzi Jarek, aby przedyskutowała z dziećmi ich niewłaściwe zachowanie.

Hanna Kurnatowska


Brakuje mi łez

Mam 77 lat, lecz czuję się jeszcze zupełnie dobrze. Jednak od pewnego czasu odczuwam brak łez. Bardzo mi to przeszkadza. Przedtem ilekroć miałam jakieś zmartwienie i popłakałam się, robiło mi się lżej na duszy, jakby wraz ze łzami spłynęły kłopoty i powody do płaczu. Prosiłabym o informację, co może wpływać na taki objaw. Czy jest jakieś lekarstwo, które mogłoby pobudzić oko do produkcji łez?

Irena Cz.

Lekarz radzi:

Widoczna z zewnątrz część gałki ocznej pokryta jest błoną śluzową nazywaną spojówką. Powierzchnie spojówek są zwilżane przez warstwę płynu wydzielanego przez kilka małych gruczołów łzowych. Główne gruczoły łzowe umieszczone są po obu stronach oczodołu, w kącie górnozewnętrznym, i pokryte kością czołową. Właśnie te duże gruczoły wskutek podrażnienia spojówki oka, bólu, stanów emocjonalnych, takich jak smutek, gniew itp., wydzielają łzy.

Są one przezroczystym wodojasnym płynem, zawierającym oprócz wody sole mineralne oraz substancję bakteriostatyczną - lizozym. Ruchy powiek rozprowadzają łzy po powierzchni spojówki, powodując stałe jej nawilżanie. Łzy spływają poprzez jeziorko łzowe, umieszczone w przynosowym kącie oka, do przewodów nosowo-łzowych, a stąd do jamy nosowej. Spływają nie tylko siłą ciężkości, ale również dzięki właściwościom włosowatości, przy współudziale mięśnia okrężnego oka.

Za unerwienie aparatu łzowego odpowiadają włókna nerwowe przywspółczulne oraz czuciowe. Uszkodzenie niektórych z tych włókien (np. nerwu skalistego powierzchownego lub zwoju klinowo-podniebiennego) może znieść odruch łzawienia emocjonalnego, natomiast uszkodzenie gałęzi ocznej nerwu V (trójdzielnego) nie wpływa na łzawienie emocjonalne.

Na zaburzenia czynności aparatu łzowego wpływać mogą również stany chorobowe (przeważnie o charakterze zapalnym) przewodów łzowych, woreczka łzowego i gruczołów łzowych.

Podajemy dość dokładnie wybrane szczegóły anatomiczne i fizjologiczne tej części oka, aby uświadomić Pani, w jak wielu miejscach drobnego przecież układu, jakim jest aparat łzowy, zajść mogą różne nieprawidłowości. Aby nie przeoczyć czegoś poważnego, należy, naszym zdaniem, zasięgnąć porady specjalistów okulisty i neurologa.

lek. med. Danuta Sztymirska


Syn ma wadę nerek

U mojego 12-letniego syna w czasie badań szkolnych stwierdzono tylko jedną nerkę. Po dokładnych badaniach okazało się, że ma on hipoplazję, czyli niedorozwój nerki lewej (a więc niecałkowity jej brak) i podkowiastą nerkę prawą. Chłopiec czuje się dobrze. Gnębi mnie pytanie, czy w ogóle można żyć z jedną nerką oraz jakie należy zachować środki ostrożności. Czy jest konieczność przeszczepu drugiej nerki teraz czy w przyszłości? Kiedy ta choroba mogła powstać?

Zmartwiony ojciec Rafała z Gdańska

Lekarz radzi:

Wady rozwojowe układu moczowego powstają częściej niż wady innych układów. Tworzą się między 4. a 12. tygodniem życia płodowego. Nerka podkowiasta występuje z częstością 1 na 500 żywych noworodków. W okresie rozwoju płodu dolne bieguny nerek ulegają zrośnięciu w linii środkowej ciała, tworząc nerkę podkowiastą.

Taka wrodzona wada nerki może (ale nie musi) sprzyjać stanom chorobowym. Są to zazwyczaj skłonności do nawracających zakażeń układu moczowego, występowanie białkomoczu, nadciśnienia tętniczego.

W związku z tymi zagrożeniami powinno się przeprowadzić dokładne badanie ogólnego rozwoju chłopca, to znaczy ocenę wzrostu, ciężaru ciała i ciśnienia tętniczego krwi. Czyni się to za pomocą tzw. siatek centylowych, tj. krzywych pozwalających określić wymienione parametry w stosunku do płci, wzrostu i wieku dziecka. Następnie należy wykonać laboratoryjne badania biochemiczne, morfologię krwi, OB, poziom mocznika, kreatyniny w surowicy krwi, badanie ogólne moczu, badanie bakteriologiczne moczu (posiew). Te dwa ostatnie należy powtarzać co 1-2 miesiące. Konieczne jest także badanie ultrasonograficzne, które trzeba powtarzać co rok.

Chłopiec z wadą wrodzoną układu moczowego powinien być okresowo kontrolowany w poradni nefrologicznej dla dzieci i młodzieży, co na pewno nie sprawi trudności ze względu na bliskość Gdańskiej Akademii Medycznej. Natomiast nie należy myśleć o przeszczepie nerki, gdyż obecnie nie ma wskazań ku temu.

Zapewnienie synowi stałej opieki w poradni specjalistycznej pozwoli utrzymać stan jego zdrowia na stabilnym i zadowalającym poziomie.

dr n.med. Lech Sztymirski


Mam liczne torbiele w nerkach

Dwa lata temu podczas badania USG wykryto u mnie dość liczne torbiele w obydwu nerkach. Chciałabym się dowiedzieć, czy to jest groźne dla życia? Czy one szybko rosną? Czy aby wyleczyć torbiele, konieczna jest operacja? Znajoma mówiła mi, że takie guzki mogę mieć i na innych narządach. Czy to prawda? Mam 47 lat i czuję się dobrze, nie odczuwam żadnych dolegliwości.

Helena z Sanoka

Lekarz radzi:

Zmiany torbielowate w nerkach są najczęstszą grupą wad budowy tego narządu. Torbiele są zazwyczaj zróżnicowane pod względem wielkości i przeważnie wypełnione płynem zawierającym krew i włóknik.

Małe torbiele nie powodujące dolegliwości nie wymagają leczenia. Pacjenci powinni jednak być pod stałą kontrolą lekarza i przynajmniej raz w roku robić badanie ultrasonograficzne (USG) jamy brzusznej, badania laboratoryjne określające czynność nerek, oznaczać wartości kreatyniny i mocznika w surowicy krwi, chociaż raz na miesiąc badać mocz (wraz z posiewem), kontrolować wartości ciśnienia tętniczego krwi.

Wielotorbielowate zwyrodnienie nerek u dorosłych w znacznym procencie przypadków łączy się również ze zmianami torbielowatymi w wątrobie. U Pani chyba tych zmian nie wykryto, gdyż lekarz odczytujący USG jamy brzusznej na pewno by je zauważył.

dr n. med. Lech Sztymirski


Jak wyleczyć skórę głowy?

Od 4 lat, co pewien czas, na skórze głowy pojawiają mi się maleńkie krosteczki zakończone ropnym czubkiem. Zanim ukażą się, czuję w tym miejscu niewielki ból i swędzenie. Smarowałam specjalnie wykonaną w aptece mieszanką, spryskiwałam dexapolcortem N. Trochę pomogło, ale na krótko. Lekarz dermatolog zlecił badania bakteriologiczne, które wykazały zakażenie skóry głowy gronkowcem. Myję głowę co drugi dzień, od 20 lat używam farb i szamponów koloryzujących dobrych firm. Jeśli przeżywam jakieś stresy, boli mnie skóra na głowie, a zaraz potem następuje wysyp tych krostek. Mam 55 lat. Bardzo chciałabym dowiedzieć się, co to za choroba? Czy jest zakaźna dla innych? Co może być jej przyczyną i w jaki sposób można ją wyleczyć. U jakiego lekarza powinnam się leczyć, aby tę dolegliwość zlikwidować?

Katarzyna z Leszczyńskiego

Lekarz radzi:

Postawienie diagnozy dotyczącej choroby skóry wyłącznie na podstawie opisu, a bez zbadania pacjentki jest bardzo trudne i obarczone dużym prawdopodobieństwem błędu. Wydaje mi się jednak, że cierpi Pani na łojotokowe zapalenie skóry owłosionej głowy. Choroba ta jest rodzajem wyprysku, czyli odmianą uczulenia. Jej przyczyną mogą być szampony, odżywki, lakiery i farby do włosów, żele itp., a w końcu może ją powodować nawet woda, która przecież także zawiera chociażby śladowe ilości związków chemicznych mogących drażnić skórę. Także środki używane od wielu lat mogą po jakimś czasie wywołać uczulenie, ponieważ ich skład nie jest ciągle taki sam.

Łojotokowe zapalenie skóry nie jest zakaźne. Stwierdzone u Pani bakterie są normalną florą występującą na skórze każdego człowieka i ich obecność nie wymaga leczenia.

Objawy choroby można leczyć m.in. preparatami sterydowymi (najlepiej w postaci płynnej), mieszankami zawierającymi np. kwas salicylowy, rezorcynę, antybiotyk, wyciągi ziołowe. Preparatem nie zawierającym sterydów i antybiotyków jest seboren lub seboradin, dostępne w aptekach bez recepty. Środki te stosuje się w celu usunięcia ostrych objawów łojotokowego zapalenia skóry (rumień, krostki, czasem złuszczanie naskórka).

Natomiast w celu zapobiegania nawrotom choroby zaleca się szampony lecznicze, takie jak: nizoral, polytar, freederm tar i inne. Ewentualnie szampony delikatne, nie zawierające barwników i substancji zapachowych, jak np. freederm pH balance. Wszystkie są dostępne w aptekach. Stosuje się je ściśle według wskazówek w ulotce, gdyż zbyt często stosowane mogą podrażnić skórę.

Jeżeli zauważy Pani, że któryś z szamponów będzie zapobiegać nawrotom choroby, należy stosować go stale, nie eksperymentując z nowymi preparatami. Do ostatniego płukania włosów wskazane jest stosowanie wody mineralnej lub chociaż przegotowanej. Oczywiście najlepiej byłoby zrezygnować z odżywek, lakierów, farb i trwałej ondulacji.

Łojotokowe zapalenie skóry może dotyczyć także twarzy, pleców i klatki piersiowej, zwłaszcza w okolicy mostka. Nie spotyka się go raczej w okolicy łonowej. Jeżeli szampony oraz dostępne bez recepty preparaty, tzn. seboren, seboradin (podczas stosowania tych płynów należy unikać słońca!), nie przyniosą efektu, leczeniem Pani dolegliwości musi się zająć lekarz dermatolog.

lek. med. Małgorzata Lech


Pooperacyjne bóle po złamaniu szyjki kości udowej

Moja mama w wieku 88 lat złamała sobie szyjkę kości udowej prawej nogi. Ku zaskoczeniu wszystkich operację zniosła bardzo dobrze. Ma założoną protezę metalową Austina Moore'a. Chodzi za pomocą balkonika, jest nadal samodzielna i ruchliwa. Problemem są silne bóle operowanej nogi biegnące od kolana do biodra. Brała już różne leki, ale dolegliwości utrzymują się. Odczuwa ponadto tarcie kości o kość. Podczas ruchów nogi słychać dość głośne stuknięcia. Bardzo to mamę denerwuje. Lekarz twierdzi, że jest to wynikiem uderzeń końcówki endoprotezy wewnątrz kości udowej, gdyż nie została osadzona na cement z powodu braku panewki. Czy są może jakieś sposoby złagodzenia bólów i zlikwidowania tego stukania, które byłoby możliwe do zastosowania u osoby w tym wieku.

Ryszard z Poznańskiego

Lekarz radzi:

Samodzielne chodzenie za pomocą balkonika, samoobsługa przy codziennych czynnościach, zważywszy na wiek chorej, jest bardzo dobrym wynikiem leczniczym. Powikłanie w postaci bólów biodra jest spowodowane ciągłym drażnieniem powierzchni chrząstki stawu przez metalową głowę endoprotezy i wywołany tym przewlekły jałowy stan zapalny. Nie bez znaczenia jest też ból samej pooperacyjnej blizny. Natomiast dolegliwości kolana są wynikiem zmienionych warunków biomechanicznych, w jakich po operacji pracuje ten staw.

Zmieniony kąt ustawienia trzonu kości udowej powoduje nierównomierny nacisk na chrząstki tworzące powierzchnie stawowe kolana i w efekcie ból. Drugą przyczyną jest jego wspólne unerwienie czuciowe poprzez nerw udowy ze stawem biodrowym, dlatego ból biodra odczuwany jest równocześnie jako ból kolana.

Walka z tymi dolegliwościami jest bardzo trudna. Cytowane przez Pana leki, należące do różnych grup farmakologicznych, świadczą o próbach radzenia sobie z problemem bólu. Proszę pamiętać, że leczenie takie powinno być prowadzone przez bardzo doświadczonego ortopedę lub anestezjologa. Istnieją ponadto specjalne poradnie leczenia bólu, gdzie można uzyskać fachową opiekę medyczną i gdzie Pana matka mogłaby zostać poddana terapii. Nie należy zapominać również o fizykoterapii, czasami w takich przypadkach bardzo skutecznej, oczywiście stosowanej pod ścisłą kontrolą lekarską. W warunkach domowych ulgę może przynieść delikatne ogrzewanie bolącego stawu, zmniejszenie aktywności ruchowej oraz odpoczynek w pozycjach odciążających stawy (przy lekko zgiętych i odwiedzonych biodrach i zgiętych kolanach). Dolegliwości opisywane przez Pana jako stukanie i tarcie kości o kość w czasie chodzenia są zdiagnozowane przez ortopedę bardzo trafnie. Niestety nieoperacyjne poradzenie sobie z nimi jest w zasadzie mało realne, a zabieg wymiany endoprotezy w tym wieku jest bardzo ryzykowny.

Chciałbym podkreślić, że uzyskany przez mamę stopień samodzielności jest godny pozazdroszczenia. Można go było uzyskać przy dobrej współpracy pomiędzy zdyscyplinowaną chorą i doświadczonym zespołem leczącym.

lek. med. Krzysztof Jagodziński


Leczenie i terapia w endometriozie

Moja 42-letnia siostra 3 miesiące temu była operowana na oddziale ginekologicznym. Choroba, z powodu której musiała poddać się zabiegowi, nazywa się po łacinie: Cystis endometrialis ovarii sin. Po operacji szybko doszła do siebie. Przez około 4 tygodnie brała jeszcze leki przepisane przez chirurga. Kontrolę wyznaczono za pół roku. Siostra obecnie czuje się dobrze. Ginekolog w poradni K stwierdził, że konieczne jest dalsze leczenie farmakologiczne, aby choroba nie rozwinęła się na drugim jajniku. Chciałabym prosić o szersze informacje na temat choroby siostry. Czy może się tak zdarzyć, że będzie musiała jeszcze raz poddać się zabiegowi? Podobno bywa to konieczne.

Sabina z Rzeszowskiego

Lekarz radzi:

Z listu wynika, że Pani siostra cierpi na endometriozę. Choroba polega na występowaniu w jamie brzusznej, na powierzchni różnych narządów, a także na ścianie miednicy ognisk błony śluzowej macicy, czyli endometrium.

Objawia się to bólami w obrębie miednicy nasilającymi się przy miesiączce, nieprawidłowymi krwawieniami z jamy macicy, niekiedy dochodzi do powstawania torbieli endometrialnych, tzw. torbieli czekoladowych, zawierających zhemolizowaną krew.

Oprócz bólów endometrioza doprowadza do powstawania zrostów, co często bywa przyczyną niepłodności.

Leczenie polega na usunięciu ewentualnych torbieli i elektrokoagulacji ognisk endometriozy metodą laparoskopową. Zabieg chirurgiczny nie zawsze bywa skuteczny, toteż niezbędne jest podawanie przez kilka miesięcy preparatów hormonalnych.

Po pierwszym zabiegu i leczeniu hormonalnym powinno się po raz drugi wykonać laparoskopię (tzw. second look - drugie spojrzenie), aby nabrać pewności co do skuteczności leczenia.

W przypadku Pani siostry dobrze byłoby, aby ginekolog prawidłowo poprowadził leczenie hormonalne, a następnie skierował na laparoskopię.

dr n. med. Witold J. Rogiewicz

Komentarze

Lechu (niezweryfikowany) czw., 05/10/2012 - 22:01

Po operacji bajpasów każdej wiosny na dłoniach pojawiają się ropne wypryski.Przez 5 lat różni lekarze dermatolodzy, różne maści i zero efektu.Niekiedy czasowe złagodzenia.Jesienią rany i krosty znikają. Kiedyś słyszałem, że może to być zakażenie wywołane drutowaniem mostka?

Dodaj nowy komentarz